Kulig u Sołtysa
Stwórz radosną, skoczną piosenkę inspirowaną klimatem zimowego kuligu na wsi. Styl: folk / góralski z nowoczesnym twistem. Tempo: szybkie, taneczne (120–140 BPM). Tonacja: durowa. Nastrój: wesoły, rubaszny, frywolny, lekko pikantny, ale romantyczny i humorystyczny. Instrumentarium: skrzypce prowadzące melodię akordeon gitara akustyczna kontrabas bęben, tamburyn opcjonalnie delikatne syntezatory w tle Wokal: męski, chrapliwy, zadziorny, z góralską manierą mocny refren śpiewany chóralnie Struktura: Intro → Zwrotka → Pre-chorus → Refren → Zwrotka → Refren → Bridge → Refren x2 → Outro Charakter melodii: skoczna, łatwa do zapamiętania wyraźny rytm pod taniec refren bardzo chwytliwy i głośny
00:00 / 00:00
Lyrics
Słuchaj no, kurwa, tego rytmu!
Konie rżą, mąż chrapie, a ty masz mokro pod tym futrem.
Nie patrz na niego, on już nic nie widzi.
Sołtys! Dawaj to wino, bo nas tu zaraz rozsadzi!
Mróz wypala płuca, flacha krąży w koło,
A ty mi pod kocem robisz tak wesoło!
Twój stary, ten cap, trzyma lejce w łapie,
Nie wie, że mu żonę zaraz ktoś podrapie.
Kurwa, co za noc! Gwiazdy świecą blaskiem,
A ja cię palcami badam pod zatrzaskiem.
Grzaniec puścił cugle, wstyd poszedł się jebać,
Trzeba nas stąd wywieźć, albo w śniegu grzebać!
Czuję twoją cipkę, ten smak grzesznego szału,
Będziem się pierdolić, do pierwszego strzału!
Och, ten kulig u Sołtysa – totalne jebnięcie!
Pod futrzanym kocem zmysłów pierdolnięcie!
Zdrada pachnie siarką, mróz nam dupy mrozi,
A my się parzymy, gdy koń saniami wozi!
Zazdrość go zajebie, jak się wreszcie zbudzi,
Dziś jesteśmy bogami, bierz go już do buzi!
Łąka biała, kurwa, jak prześcieradło w niebie,
A ja myślę tylko, jak wejść dzisiaj w ciebie!
Dwuznaczne spojrzenia? Już na to za późno,
Twoje ciało pod palcami robi się tak luźno.
Mąż bełkocze coś o sianie i o żniwach,
A my już jesteśmy w innych, mrocznych dziwach.
Sanie podskakują, ty jęczysz mu do ucha,
On myśli, że to wiatr, a ja cię właśnie rucham,
A dłonią robię rzeczy, aż majtki pełne soku,
Będziemy legendą tego, kurwa, roku!
Och, ten kulig u Sołtysa – totalne jebnięcie!
Pod futrzanym kocem zmysłów pierdolnięcie!
Zdrada pachnie siarką, mróz nam dupy mrozi,
A my się parzymy, gdy koń saniami wozi!
Zazdrość go zajebie, jak się wreszcie zbudzi,
Dziś jesteśmy bogami, bierz go już do buzi!
I co teraz, kotku? Sanie w rowie!
Mąż w jedną zaspę, Sołtys w drugą...
Zostaliśmy sami w tej lodowej głuszy.
Musimy się ratować!
Kurwa, ale będzie gorąco...
Och, ten kulig u Sołtysa – totalne jebnięcie!
Pod futrzanym kocem zmysłów pierdolnięcie!
Zdrada pachnie siarką, mróz nam dupy mrozi,
A my się parzymy, gdy koń saniami wozi!
Zazdrość go zajebie, jak się wreszcie zbudzi,
Dziś jesteśmy bogami, bierz go już do buzi!
Śnieg, rozkosz, futro misia
Bałwan ma nos z dildo!!!
Jazda kucyki!