Zaczęło się od drogi bez planu i map,
Pop
00:00 / 00:00
Lyrics
Zaczęło się od drogi bez planu i map,
autostopem przez Orle Gniazda, śmiech niósł nas w dal.
Kurz na butach, wiatr w głowie, wolność w garści,
kto by wtedy pomyślał, ile świat nam dać zdąży.
Bo z Anią świat jest mniejszy, a marzenia bliżej,
każdy toast brzmi głośniej, każda noc jest dłuższa niż dzień.
Litry prosecco, wspomnienia jak blizny,
nie do zdarcia, nie do zgubienia — my przeciw reszcie map.
Couchsurfing w Pizie, pod krzywą wieżą sen,
potem pieszo przez Cinque Terre, słońce paliło tlen.
Szalonych imprez więcej niż rozsądku w nas,
tańczyłyśmy do rana, aż wschód mówił „pas”.
Bo z Anią świat jest głośny i trochę za szybki,
każda chwila smakuje jak pierwszy łyk.
Prosecco w sercu, wolność w kieszeni,
jutro nie istnieje, gdy dziś się nie kończy.
Stavanger przywitał nas chłodnym tchem,
Kjeragbolten — strach i duma w jednym kroku gdzieś.
Preikestolen, cisza, góry i my,
milczałyśmy razem, bo nie trzeba było nic.
Bo z Anią nawet strach ma sens,
gdy trzymasz rękę i wiesz, że dasz radę wejść.
Każdy szczyt smakuje jak zwycięstwo,
a każdy krok jest nasz — na sto procent.
Bari, autostop, kanapa u kogoś na noc,
Alberobello jak bajka, białe domy i słońca moc.
Prosecco do śniadania, taras, Matera w tle,
pamiętam ten moment — „życie jest okej”.
Bo z Anią nawet ranek jest świętem,
nawet bez planu wszystko ma sens.
Świat się zatrzymuje na chwilę,
gdy wiesz, że dokładnie tu chcesz być.
Rugia — busowanie aż do zmroku,
Malta — ślimaki i śmiech do bólu boków.
Babski trip na Cypr, słońce i wiatr,
Bergen — góry, deszcz i spokój w nas.
Bo z Anią świat to nie miejsca na mapie,
to historie, których nikt nam nie zabierze.
Jeśli kiedyś zapytają, kim była dla mnie,
powiem: „Domem w drodze. I najlepszym planem”.
Więc gdziekolwiek rzuci nas los,
z winem w plecaku i śmiechem na głos —
to będzie podróż, nie ucieczka,
bo Ania i świat… to ta sama historia.