[Zwrotka 1]
Pop
00:00 / 00:00
Lyrics
[Zwrotka 1]
Wstałem rano, kawa zimna jak jego spojrzenie,
a ten pomarańczowy chuj już świergocze na parapecie.
Myśli, że jest królem ogródka, alfą pod karmnikiem,
a ja mam w planach dzisiaj zrobić z niego kebaba na patyku.
[Refren]
Jebany szczygieł, jebany szczygieł!
Mały skurwiel z czubkiem jak strzała w dupę!
Jebany szczygieł, jebany szczygieł!
Śpiewa o 5:03, to już nie jest ptak – to jest kurwa broń masowego rażenia!
[Zwrotka 2]
Wziąłbym strzelbę dziadka, ale szkoda śrutu na takiego,
lepiej go złapać w siatkę na motyle i potem…
delikatnie, po przyjacielsku,
wsadzić mu głowę do miksera na najniższych obrotach.
[Refren]
Jebany szczygieł, jebany szczygieł!
Żółto-czarny psychopata z melodią jak alarm przeciwpożarowy!
Jebany szczygieł, jebany szczygieł!
Chcecie ciszy? To musicie zabić wszystkie ptaki w promieniu 3 km!
[Bridge – wolniej, z pretensją]
Mówią, że natura jest piękna,
że ptaki niosą radość i wolność…
Kłamstwa.
To jest terroryzm akustyczny w wersji limitowanej.
On nie śpiewa – on deklaruje wojnę.
[Ostatni refren – najgłośniej, z krzykiem]
JEBANY SZCZYGIEŁ! JEBANY SZCZYGIEŁ!
Wbijam mu pinezkę w gardło, żeby choć na chwilę zamilkł!
JEBANY SZCZYGIEŁ! JEBANY SZCZYGIEŁ!
Jak cię usłyszę jutro o świcie – to już nie będzie refren,
to będzie nekrolog, kurwa mać!
[Outro – cicho, złowieszczo]
…leć sobie dalej, pomarańczowa szmato…
ale pamiętaj –
w szufladzie mam jeszcze jedną siatkę.
I kawiarkę.
I dużo cierpliwości…
na razie.
Koniec.