Puls
Rap
00:00 / 00:00
Lyrics
Patrzyłaś woczy me myślałem że jest okej to wszystko gubi sens po drodze próbuje biec.
Biorę ostatni wdech zanim spakuję się.
Pozwól że powiem Ci razem nie było źle
To nie jest sen. już to dobrze wiem zawdzięczam Tobie to że oszczedzilas mnie. Ja chciałem Ci dać raj nie rozumiałaś mnie pozwól że wręczę Ci
Ten bukiet kwiatów bo on i tak zwiędnie środkowy palec na którym miał być pierścień
Popatrzę w gwiazdy bo to jest takie piękne
Potrzymam kamień by rzucić go o ziemię
Ziemia nie pęknie tak jak mi pękło serce,
Dałem Ci klucz lecz do drzwi już nie wejdziesz
Czasami nurt wydaje się pretekstem
A w twoich słowach nic poza seksem.
Czy mam już dość? no kochanie nie wiem.
Ja chciał bym zostać by żyło nam się lepiej.
Czy ty masz dość że wręczam Ci co zechcesz
Bo jeśli tak to szukać już nie będę.
Długo chodziłem po twojej głowie pewnie a jeszcze dłużej znosiłem twoje brednie.
Zazdrość Cię niszczy, aj ci powiem bejbe
Skoro Cię kocham to jebać te poprzednie.
Tak to było potrzebne nie przestałem lecz złamas konkretnie. Teraz mam cel poczekać aż znów zechcesz zadzwonisz i wiele me ramiona znów wejdziesz.
Mam nadzieję że tego właśnie zechcesz Nie dawaj szansy bo to nie loteria przecież
Gdy tego słuchasz to lepiej się nie ciesz
Bo moja whiskey się kończy więc się kotku nie śpiesz
To nie jest sen. już to dobrze wiem zawdzięczam Tobie to że oszczedzilas mnie. Ja chciałem Ci dać raj nie rozumiałam mnie pozwól że wręczę Ci piosenkę A nie Amg. Jeśli mnie kochasz po prostu obudź się.