Hymn kombajnistów

Hymn kombajnistów

disco, disco dance, żywe, radosne, intro i outro mocne, jakieś ryki silników czasami w tle podkreślające powagę sytuacji

00:00 / 00:00

Your friends are using AiMusic.la to generate music, listen to it! You can also generate your own music!

Lyrics

„No i co się gapisz, miejska pizdo w rurkach? Myślisz, że chleb rośnie w Żabce na półkach? Wytrzyj gluty, bo tu śmierdzi ropą i ciężką pracą, kurwa! Wsiadaj do kabiny albo wypierdalaj z pola, bo cię heder przemieli na mielonkę! DJ Poplon, jazda z tymi gnojami!” To jest hymn kombajnistów, kurwa, władców złotego morza, Napierdalamy od świtu, aż nas jebnie blada zorza! Rura w górę, sypie ziarno, przyczepy się, kurwa, łamią, Dziś kombajniści całą gminę pod butem trzymają! Złoty kurz na mordzie, w uszach ryk tej bestii, Jesteśmy królami żniwnej, kurewskiej scenerii! Pył włazi w gacie, pot spływa po jajach, Nie znajdziesz nas w rurkach, ani w miejskich gajach. Tu się liczy hektar, tu się liczy sypać czysto, Miejskie pizdy patrzą, jakby brały nas za wszystko. Ale gdyby nie my, chuj byście jedli, a nie chleb biały, Więc szanuj kombajnistę, żeby cię gnoje nie wyśmiały! A wieczorem, gdy heder staje i maszyna w cieniu drzemie, Ruchamy panny w sianie, aż drży pod nami ziemia! Zimna wóda pod remizą, laski wypinają tyłki, To są nasze raje, jebać biurowe pomyłki! Młóć! Syp! Jedź! Kurwa, a nie stój! Jeszcze ta działka, sypnij w piach, a potem spuść się w gnój! Bursztynowa fala pod nożami zdycha, Pełny elewator – każda we wsi już wzdycha! Zgaszony silnik, kurz jeszcze w gardle drapie, Wracam do domu, bo już laska pod kołdrą sapie! Cały dzień w kurzu, pot mi jaja posklejał, Ale idę do niej, będę ją, kurwa, w pościeli poniewierał! Zrzucam te spodnie sztywne od smaru i ziemi, Ona chce twardego kutasa, nic tego nie zmieni! Biorę ją od tyłu, tak jak heder bierze zboże, Będzie piszczeć tak głośno, że usłyszą na dworze! Młócę ją mocno, aż łóżko się, kurwa prawie rozleci, To jest nagroda, za te hektary na setki stuleci! To jest hymn kombajnistów, kurwa, władców złotego morza, Napierdalamy od świtu, aż nas jebnie blada zorza! Rura w górę, sypie ziarno, przyczepy się, kurwa, łamią, Dziś kombajniści całą gminę pod butem trzymają! Ej, młody, przestań się gapić na te dupy i dawaj smarownicę... jutro od czwartej znów ogień, ogień z kurwa. Albo grubo, albo wcale! Napierdalamy!