Wychodzę rano z bramy kolejny dzień mnie wita nie

Wychodzę rano z bramy kolejny dzień mnie wita nie

Uliczny mocny rap zachrypnięty głos z przekazem raz szybko i spokojnie

00:00 / 00:00

Your friends are using AiMusic.la to generate music, listen to it! You can also generate your own music!

Lyrics

Wychodzę rano z bramy kolejny dzień mnie wita nie rozmyślam nad tym co mnie czeka spotka i co spotkało dalej idę z uśmiechem na twarzy śmiało twardo kroki stawiam lewa prawa Na tym mieście żądzą inne prawa Na lewo co moje to zawijam zgarniam za nami węszy suka kryminalna więc na orjencie ja i moj ziomeczek Widzisz co tu się dzieje do okola ciebie odrapane mury po obszczywane klatki gdzie się nie zakręcisz tam prochy i libacje nie zmienisz tego większości z nich to odpowiada odpowiada takie życie tez taki byłem ale zmieniłem postawę myślenia i z perspektywy czasu dziękuję sam sobie za to Młody chłopak na tych osiedlach stawiał swoje pierwsze kroki zaczął zauważać jak łatwo sypią sie wyroki na jego starszych koleszkow Swoich prawdziwych przyjaciół na palcach jednej ręki zliczę i wiem ze moge na nich liczyć kiedy przyjdzie bieda oddadzą ostatnią kromkę chleba bez żadnego zastanowienia Nie jak pozeroty co są jak można przytulić parę zloty nagle bam szybka lipa dopadła ich sroga kara byli wielcy hej do przodu Vifa rafa mafia przyszło co do czego pogubili się w zeznaniach jeden na drugie sypał bo chciał ominąć jak największym łukiem napotkany przypał no cóż bywa bywa Od takich jak najdalej trzymaj się bo twoje życie to nie jest sen Dla tego przyzwyczaj się nie ogladaj sie za siebie nie ma sensu to żyj każdym dniem nie nie układaj tych swych marzeń na swej życiowej fazie he co ma spotkać kogoś na biegu go dopadnie dopadnie karma wraca bardzo szybko ale sam o tym wiesz możesz byc wysoko budzisz sie na glebie no cóż bywa bywa Teraz krocze inną drogą życia Młody chłopak na start juz chciał zbyt wiele Dawalai mu szansę i jeden i drugą Był zagubiony w głowie tylko prochy Bo tak najlepiej sie czuł nie myślał O niczym więcej tylko kolejna szt na tym blacie na cóż sam jestes w tym klimacie Nie powiem ci jak masz żyć czerwone oczy kiermany banknotami wypchane Wciągnęli go na wyższy lewel ziomek Niestety nie miał swojego mentora