Florence
Latino, skolim, techno, elektro
00:00 / 00:00
Lyrics
Zuzia z Poznania, nerwy jak kabel od czajnika,
Stefan szczeka na gołębie — myśli, że to taktyka.
Tramwaje wyją, ludzie wiecznie mają rację,
więc pakuje torbę i ucieka na wakacje.
Łodygowice — Emilka już czeka na schodach,
kawa czarna jak humor, dym wisi w ogrodach.
iCos krąży, ktoś mówi: „jutro rzucam na pewno”,
jutro przychodzi szybko i znów jest wszystko jedno.
Wieczorem „Ukryta Prawda” — aktorstwo z kartonu,
śmiejemy się tak, że Stefan spada z dywanu.
świat się wali, dramy lecą jak w serialu,
a my robimy dubbing i mamy z tego kabaret w salonie.
Idziemy spać do babci Tosi pod grubą pierzynę,
piec na węgiel huczy jak stary diesel w zimę.
dokładamy łopatą, iskry lecą jak show,
babcia mówi „ciszej”, a my: „już, tylko co?”.
Na ławce pod sklepem lokalna legenda w roli —
gwiazda Łodygowic, ksywa „Goryl”.
siedzi jak pomnik, patrzy w przestrzeń poważnie,
a my pękamy ze śmiechu i uciekamy odważnie.
Świat niech gada, niech pisze scenariusz bez sensu,
my mamy kawę, dym i śmiech do refrenu.
Dwie kuzynki kontra chaos i wszystkie problemy —
i tak wygrywamy, bo razem się śmiejemy.