List do kobiety 3

List do kobiety 3

mówione energicznie, bez plagiatu, dramatyczne mroczne tango sensualne, wieczorne,bardzo niski erotyczny męski,Męski wokalista,Męski głos,Powoli,Średnio,Zmiana tempa,Spokojny,Emocjonalny,Przyspieszanie,Zwolnienie

00:00 / 00:00

Your friends are using AiMusic.la to generate music, listen to it! You can also generate your own music!

Lyrics

Gdybym ja nie był poetą, A pani nie była kobietą, To znaczy: gdybym ja umiał Bez obłąkania i szału Dań składać pięknemu ciału I takbym się wyżył, wyszumiał; Gdybym mógł kochać bez mitu, Bez natchnionego zachwytu, Bez legendarnych przydatków, Bez wahań, wzlotów, upadków, Bez mistycznego pomostu, Który prowadzi po prostu Do pani (pardon!) pośladków; Gdybym opuścić mógł z tonu I nie zaznając katuszy Dupie nie wmawiałbym duszy; Gdybym z czułego szaleńca Stał się buhajem bez ducha; Miał znacznie mniej z oblubieńca, A znacznie więcej z świntucha; Pani zaś - ach! gdyby pani Zostając przy swoich cudach (Mówię o biodrach, o udach, Piersiach i erotomanii, O pani wprawie miłosnej, O pani chuci radosnej, O oczach - błękitnych kwiatkach - O ustach - świeżych czereśniach - O włosach - złocistych pieśniach - I wzmiankowanych pośladkach), Gdyby się pani zdobyła Na jeszcze jedną zaletę: Gdyby tak pani zabiła Przewrotną w sobie kobietę, Tę niebezpieczną panterkę, Tę chytrą, wieczną heterkę, To głupie, fałszywe zwierzę, Co z każdym będzie się tarzać, Rozkładac, tulić, obnażać, Za wiersz czy pustą zabawę, Za parę pończoch czy sławę, Nawet - z miłości - powiedzmy, Lecz w jakiś sposób bezecny, Bo obliczony bezwiednie W tak zwanej podświadomości Na efekt cudzej zazdrości Oraz korzyści powszednie; O, gdyby pani umiała Kochając najidealniej Nie sądzić, że bez jej ciała I "ekskluzywnej" sypialni Byłbym stracony, zgubiony, Chodziłbym błędny, strapiony, I, że prócz pani na świecie Na żadnej innej kobiecie Nie znalazłbym tyle szczęścia I takiej pełni posięścia, I takiej upojnie - skwarnej Rozkoszy (dość popularnej), I że bez pani spojrzenia Nie ma już dla mnie natchnienia, I że bez pani rozkraczeń W szał wpadnę chorych majaczeń! Że bez przychylnych jej gestów Zapadnę w nicość i próżnię, I odtąd juz nie odróżnię Chorejów od anapestów; Gdyby się pani, powtarzam, Zmieniła nieco w tym względzie, A ja bym się nie rozmarzał Przy seksualnym popędzie, To stałaby się z nas para Ach, najszczęśliwsza w Warszawie! Może się pani postara? Ja także trochę się wprawię. Lecz list się dłuży. A przeto Kończę. Nadziei mam mało. Bo cóż by z nas pozostało, Gdybym ja nie był poetą, Nie dążył ku "ideałom", A pani nie była kobietą tak jednolitą i całą? A zresztą... małoż to bywa Na świecie różnych wypadków? Może się jednak zmienimy? Adieu, Madame. Bądź szczęśliwa, Kiedy się znów zobaczymy? P.S. Ukłony dla pięknych pośladków