Nowy kontrakt już podpisany,

Nowy kontrakt już podpisany,

Classic Rock,Power Metal,Electronic Rock,Heavy Metal,Joy,Triumph,Fear,Anger,Despair,Triumphant,Male Voice

00:00 / 00:00

Your friends are using AiMusic.la to generate music, listen to it! You can also generate your own music!

Lyrics

Nowy kontrakt już podpisany, nowy ekwipunek dawno uszykowany. Rzuceni gdzieś na torach, jak duchy we mgle, Paweł ze snajperką w czai się w krzakach. Konrad z drylingiem — stary, wierna stal, Michał springfieldem tnie ten duszny żal. Rok tysią osiemset dziewiędziesiąty szósty krąży nad nami jak cień, żetony nagrody znów kuszą nas w snach. **[Pre-Chorus]** Lecz inni łowcy wokoło zębami szczerzą się do tych samych snów, każdy krok tu kosztuje krew, każdy oddech to żal i gniew duchów z bagiennych dróg. To Hunt: Showdown, noc nas woła, serce bije jakby chciało wyrwać się z czoła. Mgła jak trumna, bagna jak sąd, tu każdy kontrakt to życie i zgon. Idziemy w ogień, choć piekło nas zna, krew z błotem miesza się, gdy kończy się gra. Dziś jesteśmy legendą w tej mokrej mgle, lecz jutro być może ktoś z nas już nie wstanie. --- **[Zwrotka 2]** Wkraczamy w krajobraz jak z najgorszych snów, psy piekielne warczą wśród krętych dróg. W oddali w ruinach błyska czyjeś szkło — obcy łowcy już zbierają tropów zło. Zabłąkany strzał rozcina mrok, cisza pęka jak stary, zgniły strop. Paweł znika w krzaku, tylko oddech zdradza go, Konrad leci żukiem sprawdzić, kto tu kradnie noc. Michał, jak cień, skrada się pod próg budynku, w słuchawkach trzaska tylko strach i puls w rytmie oddechu. **[Pre-Chorus]** Konrad melduje pozycje wroga szeptem, jak wyrok bez łaski, Michał robi dywersję, huk odbija się od czaszki. **[Refren]** To Hunt: Showdown, noc nas woła, serce bije jakby chciało wyrwać się z czoła. Mgła jak trumna, bagna jak sąd, tu każdy kontrakt to życie i zgon. Paweł w oknie kładzie pierwszą z dusz, Michał w drzwiach jak grom spada w kurz. Konrad goni trzeciego, aż w błoto padł, bo tu jeden zły krok i już cały świat zbladł. --- **[Zwrotka 3]** Dalej przez trzęsawiska, gdzie komarów chór brzmi jak requiem dla tych, co przekroczyli próg. Na bagnach nagle rozpętuje się sztorm z ołowiu, strzały ranią powietrze, aż drży stary bród. Wszystkie potwory z pobliża ciągną jak na żer, jakby poczuły, że człowiek to najsłodszy z krwi ser. Lecz z piekielnego amoku wychodzimy znów, obdarci z oddechów, ale jeszcze mamy ruch. **[Pre-Chorus]** Coraz bliżej bosa, serce liczy ostatnie tony, słyszymy w podziemiach, jak obcy już wypędzają stwora. **[Refren]** To Hunt: Showdown, decyzja jak strzał, czy czekamy w mroku, czy wchodzimy w żal? Wróg się okopał w cmentarnych wnętrzach, gdzie ściany pamiętają każde krzyk i przeklęte przymierza. Michał bez planu robi rajd w dół, w podziemiach huk pocisków gasi każdy ból. Krótki krzyk, potem cisza jak grób — Michał padł, a my czujemy, jak zwalnia się Bóg. --- **[Zwrotka 4]** Szybka decyzja — ratować brata, bo tu drużyna ważniejsza niż wypłata. Konrad wpada pierwszy, robi w ciemnościach szum, Paweł spod drzewa w krzaku tnie przez okno mrok jak nóż. Łowca pada, ale cień za plecami ma już w lufie naszą śmierć między palcami. Paweł padł, zanim zdążył wykrzyczeć „kryj!”, krew wsiąka w ziemię, jakby znała już ten rytm. **[Pre-Chorus]** Konrad wpada w szał, jakby diabeł dał mu skrzydła, na tyłach trzech łowców w jednej chwili zgniata bryła. **[Refren]** To Hunt: Showdown, gniew jak ogień, Konrad podnosi Pawła, choć wokół tylko pożar i cień. Wrodzy łowcy biorą żetony i znikają wśród wierzb, droga do wyjścia jak sznur, na który sami się pną w śmierć. Podnosimy Michała, szybkie leczenie, nabój za naboju, nowy plan jak objawienie. Za nimi w pogoń, bo nagroda to nasz los, tu albo wyjdziesz na światło, albo wciągnie cię stos. --- **[Zwrotka 5]** Wróg barykaduje się w starym drewnie, gdzie każda deska pamięta spaloną przeszłość we śnie. Strzały padają, aż dudni cały las, noc staje się dniem, jakby spłonął nieba płaszcz. Kule latają jak opętane modlitwy bez ładu, magazynki chudną, przychodzi cena za odwagę i zdradę. „Ma ktoś amunicję?” — pytanie tnie powietrze, jak wyrok dla tych, co zostać chcą na wiecznie. **[Pre-Chorus]** Paweł kładzie skrzynkę na mokrą ziemię, słychać jak w lesie brzmi przeładowania brzmienie. **[Refren]** To Hunt: Showdown, toczy się los, dźwięk zamków i sprężyn to nasz cichy głos. Okrążamy budynek, mają tylko jedną drogę, są w potrzasku, jakby ktoś zamknął nad nimi niebo i wodę. Padają jak muchy na rozgrzanej krwi, zabieramy żetony, w kieszeniach ciężar ich łzy. Sprawdzamy otoczenie, słowo idzie w eter: „Nikogo tu nie ma” — lecz ten spokój to blef ślepych źrenic. --- **[Zwrotka 6]** Ruszamy do wyjścia, gdy las nagle drży, kruki zrywają się w górę jak czarne myśli z głowy w gry. Psy szczekają gdzieś z boku, z drugiej strony strzał spłoszone kaczki piszą w powietrzu nasz żałobny żal. Inni łowcy już na śladach naszej krwi, chcą wyrwać nagrodę z naszych drżących rąk i żył. Ręce całe w błocie, pot wdziera się w wzrok, serce bije jak opętane, goni nas czas, nie krok.